OKIEM I UCHEM CZYLI... CO SŁYCHAĆ W MEDIACH

 

Segregacja

Opracowanie Magda Wójcik

 

Rodzice, którzy wraz ze swoimi dziećmi zastanawiają się nad wyborem gimnazjum, bardzo szybko - zwłaszcza jeśli mieszkają w dużych miastach - zaczynają się orientować, że mają do wyboru szkoły lepsze i gorsze, te które dają szansę na dostanie się do "przyzwoitego" liceum oraz te, które skazują młodego człowieka na edukację w przeciętnych placówkach oświatowych. Wielu dorosłych podczas spotkań z dyrekcjami szkół pyta nie tylko o wyniki testów kompetencyjnych i liczbę olimpijczyków, ale także o to, jaka młodzież uczęszcza do szkoły, czym się interesuje, czy stwarza poważniejsze kłopoty wychowawcze, z jakich środowisk się wywodzi. Nie ulega wątpliwości, że możemy dziś mówić o segregacji "międzyszkolnej".


Jak pokazuje artykuł Adama Leszczyńskiego z GW (5.07.2004), nie będzie przesadą, jeśli powiemy, że faktem stała się także segregacja klasowa w polskich szkołach. Dzieci z biednych rodzin są traktowane gorzej niż dzieci z rodzin zamożnych. To bomba podłożona pod polską demokrację! (...)

Jak wynika z badań dr Barbary Murawskiej, przeprowadzonych przez Instytut Spraw Publicznych na zlecenie MENiS, w co piątej publicznej miejskiej szkole podstawowej panuje segregacja. Uczniów dzieli się na klasy szkolne według kryterium wykształcenia i zamożności rodziców. Biedni uczą się z biednymi, a zamożni - z zamożnymi.
Dyrektorzy tłumaczą to względami praktycznymi (...) Na przykład tym, że dzieci rodziców bezrobotnych mogą przychodzić na późniejsze godziny, a dzieci pracujących na ósmą. Potem się dziwią: "klasa popołudniowa ma zawsze gorsze wyniki. Ciekawe, skąd to się bierze...".
Badania ujawniają również inny mechanizm selekcji, a mianowicie tworzenie tzw. klas pakietowych. Do pierwszej "a" trafiają dzieci, których rodzice płacą za dodatkowe zajęcia z angielskiego, plastyki, muzyki i informatyki. Do pierwszej "b" - te, których rodzice płacą tylko za informatykę. A do klasy "c" przyjmuje się te dzieci, których rodziny, jak powiedział mi jeden z dyrektorów, "nie interesują się ich edukacją". (...)