Powszechne
w szkole korepetycje tworzą szarą strefę edukacji, która może świadczyć
o porażce szkoły publicznej. Korepetycje to zjawisko złożone i nie podlega
jednoznacznej ocenie - ma swoje dobre strony, np. na ogół wysoką skuteczność
dydaktyczną oraz szereg konsekwencji negatywnych: pedagogicznych, społecznych,
etycznych i ekonomicznych. Specjaliści zwracają uwagę, że prywatne korepetycje
pogłębiają nierówności w dostępie do oświaty, a udzielane przez nauczycieli
swoim uczniom - uczą korupcji. Artykuł prezentuje wyniki badań nad rozmiarami
zjawiska korepetycji w Polsce i w kilku innych krajach na świecie. |
|
W
grudniu 2004 roku młodzież polska brała udział w pierwszym międzynarodowym
badaniu zjawiska korepetycji1, które zainicjował Open Society Institute
w Budapeszcie. Oprócz Polski w badaniach uczestniczyło osiem krajów:
Azerbejdżan, Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Gruzja, Mongolia, Litwa,
Słowacja i Ukraina.2 Głównym badaniem objęto studentów pierwszych lat
studiów uniwersyteckich. Zapytano ich m.in. o to: "Czy korzystali
z lekcji prywatnych przed maturą i egzaminami wstępnymi na uczelnie?".
Jeśli tak - to z jakiego powodu?, "Czy uważają, że lekcje były
skuteczne?", "Kto ich udzielał?", "Ile za nie płacili?",
"Jak duże były grupy korepetycyjne?". Jeśli nie korzystali
z korepetycji, to - z jakiego powodu?. Studentów zapytano także: "Czy
uczęszczali na kursy przygotowawcze w czasie, gdy przygotowywali się
do matury i do egzaminów wstępnych na uniwersytety?".
W badaniach polskich wzięło udział ponad 849 studentów z wydziałów prawa
i pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu w Białymstoku.
Wyniki badań okazały się dość interesujące. Z samych tylko lekcji prywatnych
prowadzonych przez nauczyciela z jednym lub grupą uczniów korzystało
w klasie maturalnej 92 proc. uczniów z Azerbejdżanu, więcej niż 75 proc.
w Gruzji, prawie 70 proc. w Mongolii i na Ukrainie, 60 proc. młodzieży
z Litwy, 50 proc. Polaków, 35 proc. Słowaków, 31 proc. uczniów z Bośni
i Hercegowiny i 28 proc. Chorwatów. Jednocześnie z analiz UNESCO (Bray,
1999, 2003) wynika, że różne formy korepetycji są coraz częste w Japonii,
Singapurze, Korei Południowej, czyli w krajach, w których były zawsze
popularne, ale także w Australii, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii
i Kanadzie - a więc tam, gdzie występowały stosunkowo rzadko.
Wróćmy jednak do szkoły polskiej. Dane z badania studentów skonfrontowano
z danymi zebranymi przez Centrum Edukacji Obywatelskiej. Z konfrontacji
tej wynika, że korepetycje to fenomen, którego nie należy wiązać tylko
z sytuacją maturalną. Coraz częściej biorą je uczniowie szkół podstawowych
i gimnazjów. Ci pierwsi najczęściej po to, aby dobrze zdać sprawdzian
po szkole podstawowej i dostać się do dobrych gimnazjów. Gimnazjaliści
zaś, by zostać uczniami renomowanego liceum. Z danych zebranych przez
Centrum Edukacji Obywatelskiej wynika, że w samym tylko 2005 roku z
korepetycji z przedmiotów innych niż języki obce korzystało 12 proc.
gimnazjalistów i 8 proc. uczniów szkół podstawowych.
Dodajmy, że prawie jedna trzecia uczniów szkół podstawowych i 42 proc.
gimnazjalistów nie korzysta z korepetycji uzasadniając ten fakt nie
brakiem potrzeby, lecz możliwości finansowych. Na dodatkowe lekcje z
języków obcych uczęszczało w 2005 roku: 16 proc. uczniów gimnazjów i
18 proc. uczniów szkół podstawowych. I znowu - 59 proc. gimnazjalistów
i 50 proc. uczniów szkół podstawowych skorzystałoby z korepetycji, gdyby
mieli na to środki. Przyglądając się tym liczbom można zadać pytanie:
"Jak było możliwe, że tak powszechne i dolegliwe zjawisko pozostawało
niezauważone i nieobecne w społecznej debacie przez wiele lat?"
W
artykule m.in.:
- O
rynku korepetycji
- O
negatywnych konsekwencjach korepetycji
- O
potrzebie monitorowania zmian w systemie edukacji
|