DEBATA
 

JP 2 - opinie młodych

Oprac. Anna Radiukiewicz, Marcin J. Sochocki

W dyskusji prezentowanej w ramach cyklu "Trudne pytania" naukowcy udzielali odpowiedzi na pytanie - czy wśród młodych ludzi istnieje pokolenie Jana Pawła II? Przedmiotem dyskusji były badania socjologiczne zrealizowane wśród gimnazjalistów, licealistów i studentów niedługo po śmierci papieża. W trakcie badań zgromadzono wiele materiałów ilustrujących stosunek młodych ludzi do Jana Pawła II, sfery sacrum oraz znaczenia śmierci papieża i identyfikacji pokoleniowej. Poniżej prezentujemy wybrane wypowiedzi młodzieży odnoszące się do osoby i nauczania papieża oraz jego wpływu na życie młodych ludzi. Przytaczamy także opinie młodzieży na temat pokolenia Jana Pawła II.

Młodzi ludzie opisując swój stosunek do osoby papieża często podkreślali znaczenie Jana Pawła II dla młodzieży, szczególny związek, jaki łączył ich z papieżem, a także rolę jego autorytetu. Wypowiadając się na ten temat młodzi mówili nie tylko o własnych odczuciach, lecz także relacjonowali postawy rówieśników. Jan Paweł II postrzegany był jako trwały element rzeczywistości - symbol, którego nagle zabrakło. Część młodzieży mówiła także o swoistej misji, definiując siebie jako strażników pamięci.

- Myślę, że jak dla wszystkich młodych ludzi, był to dla mnie wzór moralny, autorytet intelektualny.
- Ojciec, nasz mentor i autorytet, który zawsze towarzyszył nam - młodym ludziom i który był przykładem niezwykłej siły fizycznej i duchowej w jednym momencie odszedł od nas.
- Jan Paweł zawsze pokładał w nas nadzieje, w młodzież.
- Umarł wielki papież młodzieży. Dla nas już nigdy nikt go nie zastąpi, choćby nawet bardzo się starał.
- Na pewno młodzież traktuje go jako takiego swojego papieża.
- Dla mnie i dla moich rówieśników jest to wielka strata. Papież był dla nas wielkim autorytetem.
- Nasze pokolenie wzrastało pod wpływem nauki Jana Pawła i dużo z jego pontyfikatu na pewno wynieśliśmy.
- Dla naszego pokolenia jest to postać prawdziwa i bliska, która miała znaczny wpływ na to, jak kształtowała się nasza osobowość.
- Myślę że dla mojego pokolenia Jan Paweł II jest i będzie kimś wyjątkowym, pełnił on swój pontyfikat przez całe moje dotychczasowe życie, co sprawiło, że przyzwyczaiłam się do jego obecności.
- Myślę, wiele osób w moim wieku tak to odczuło, że przez całe nasze życie papieżem był ten właśnie człowiek i do tego Polak. Było tak jakby od zawsze.
- Świat bez Jana Pawła nie istniał dla nas.
- Istniał zawsze jako element świata. I trudno było, zwłaszcza na początku, zaakceptować, że go brakuje. Tak, jakby ktoś powiedział, że jakiś kontynent znikł. On był zawsze i nagle go nie ma. Trudno było to zrozumieć, skoro odkąd pamiętam, zawsze był.
- Myślę, że jeszcze na jakiś czas, przynajmniej gdy nasze pokolenie będzie w wieku produkcyjnym, w Polsce trwać będzie ten taki współczesny katolicyzm. Dla nas będzie to coś normalnego - dopóki nasze pokolenie będzie w miarę aktywne.
- Tak naprawdę, to było to dla mnie wydarzenie ważne dla całego pokolenia. Przecież to tak naprawdę pierwsza rzecz historycznego kalibru, którą jesteśmy w stanie świadomie przeżywać.

Część wypowiedzi świadczyła o tym, że śmierć papieża była wydarzeniem szczególnie silnie przeżywanym przez młodzież. Śmierć Jana Pawła II i uczestniczenie w narodowej żałobie prowadziło do (czasem głębokiego) doświadczania wspólnotowości.

- Jedyny raz w życiu poczułam ogromną jedność wszystkich ludzi i byłam bardzo wzruszona, bardzo smutna i tak naprawdę może to się wyda banalne, poczułam ogromną pustkę.
- Czułam też radość z tego, że można odczuć takie zjednoczenie, że stać nas na to i że ludzie jakoś zwarli się w sobie, że wszystko pozostałe stało się mniej istotne. Ważne było tylko to, co przeżywaliśmy.
- Odczułam to, o czym mówiono w telewizji, że to jest zjednoczenie narodowe.
- Duch pojednania albo duch jednoczenia się w takich sytuacjach ważnych dla całego narodu, i cieszę się że mogłam tego doświadczyć. Było to kolejne wydarzenie, gdy nasz naród scala się i jednoczy.
- Czułam wielki smutek, a jednocześnie dziwną jedność wśród wszystkich Polaków.
- Po części był to smutek, a po części radość z tego, że wszyscy ludzie w Polsce się jednoczą oraz z tego, że papież jest w niebie.
- Bardzo podobało mi się to, że wszyscy potrafili się tak zjednoczyć, w każdym większym mieście odbywały się marsze, ludzie jednoczyli się w kościołach.
- Wszelkie wyrazy solidarności - jednoczenie się pod hasłem pamięci o papieżu, uważam za bardzo pozytywne.
- Cieszę się, że w czasie pogrzebu, tygodnia żałoby, ludzie potrafili się zjednoczyć, modląc się.
- Niesamowite były ludzkie reakcje na to, co się dzieje, niesamowita była nasza solidarność.
- Bardzo podobało mi się to, że ludzie w takich chwilach potrafią się jednoczyć, nawet najwięksi wrogowie.
- Po śmierci podobała mi się atmosfera zjednoczenia, solidarności (brak reklam).
- A tak to, fajnie, że ludzie się zjednoczyli w tym żalu i w smutku. Lepiej chyba odczuwać smutek w grupie niż tak pojedynczo.
- To, jak ludzie zjednoczyli się ze sobą po śmierci papieża, jest czymś pięknym.
- Podobało mi się to, że w tych chwilach choroby, stanu krytycznego, śmierci i pogrzebu, cały świat potrafił się zjednoczyć i trwać.
- Byłam dumna ze swojego narodu, że w tak przykrej chwili jednak zjednoczył się. Te wszystkie marsze żałobne czy msze w kościele, czuwania, było to takie zarazem smutne, ale zarazem takie bardzo fajne i takie wzruszające.
- Bardzo się wzruszyłem na wieść o śmierci papieża, ale też byłem dumny, że Polacy tak się zjednoczyli, wyciszyli i uspokoili.
- Myślę, że to dobrze, że tak się działo, to też jest pozytywny aspekt tej śmierci. Odejście papieża na pewno nie pójdzie na marne i może z tego zrywu społecznego niewiele zostanie, ale pozostanie przynajmniej świadomość, że potencjalnie jesteśmy do tego zdolni.
- Uważam, że po "Solidarności" było mało takich momentów, które spowodowały aż tak ogromną "solidaryzację" społeczeństwa, i śmierć papieża była tym momentem, który może procentować dla społeczeństwa polskiego.

Młodzież nierzadko podkreślała swój krytyczny stosunek do działań podejmowanych na pokaz. Często pojawiały się też wypowiedzi, w których młodzi ludzie w różny sposób dawali wyraz przekonaniu, że poczucie wspólnoty wywołane śmiercią papieża będzie krótkotrwałe. Wypowiadające się osoby krytykowały również komercyjne i polityczne wykorzystywanie śmierci i osoby Jana Pawła II.

- Jeśli ktoś ma ochotę pokazywać, jak bardzo wszystkich kocha, to niech to robi nieustannie a nie tylko ze względu na "szopkę", która wtedy powstała, bo ktoś umarł.
- Głównym skutkiem śmierci papieża było to, że nagle wszyscy okazali się głęboko wierzącymi chrześcijanami. Wcześniej nie chodzili do kościołów, a śmierć jednego człowieka mogła tyle zmienić. Ten stan utrzyma się pewnie półtora tygodnia, a potem wszystko wróci do normy. Jest to sztuczne i obrzydliwe.
- Nie mogłem znieść widoku ludzi, którzy kpią z Boga a nagle chodzą do Kościoła!!! To było chwilowe. Mój kolega chwalił się, że był 6 godzin w kościele, a teraz śpiewa pieśni dla Boga z przekleństwami i kpi z nich.
- Według mnie zabrakło czasu na prawdziwą refleksję i przeżywanie tego w ciszy, w spokoju własnego sumienia.
- Jeszcze inni robią rzeczy aby zaistnieć, robiąc z siebie niesamowicie cierpiących ludzi, a tak naprawdę nie odczuwają żadnej różnicy.
- Coś, co mnie razi - od razu po pogrzebie powstała licytacja, kto bardziej go uhonoruje, kto postawi większy pomnik, kto postawi większe ulice na jego cześć itp. Uważam, że to jest totalnie chora i typowo polska metoda postępowania.
- Denerwowały mnie te kolejki. Wyglądało to jak jakieś dewocyjne pielgrzymki ludzi, którzy muszą się afiszować.
- Uważam, że być może niektóre akcje były przesadzone, i że naprawdę nie wszyscy, którzy tam chodzą są wierzący, a było to spowodowane chwilą czy presją otoczenia.
- Kibice są najlepszym przykładem - dalej są burdy, dalej, są zadymy na stadionach.
- Nawet jak się słyszało o jakichś pojednaniach, które miały się odbyć pomiędzy kibicami, w dużej mierze okazało się, że to były tylko mrzonki, jakieś szumne zapowiedzi a nic z tego się nie sprawdziło.
- Nie podoba mi się jedna rzecz. Mianowicie to, że po 2 kwietnia wszyscy poczuli solidarność do siebie i trzymali się razem (nawet kibice). Tydzień po śmierci były już rozruchy na stadionie.
- Reakcje wielu ludzi były przesadzone (aktorskie) więc nie wpłynie to w sposób długotrwały na zachowanie Polaków. Miło jednak było popatrzeć jak naród się jednoczy - w dzisiejszych czasach to rzecz niespotykana.
- Po śmierci papieża był taki okres, że czułem do ludzi niesmak. W czasie pogrzebu, oczekiwania, byli to ludzie święci, później jednak wszystko wróciło do normy. To jest trochę karykaturalne.
- Uważam, iż Polacy nie są słowni: "papież nie żyje, trzeba być teraz dobrym". Ale to są tylko chwilowe odczucia i potem wszystko wróci do normy - czyli kłamstwa, nie będzie serdeczności miedzy obywatelami itd.
- Do tego jak zwykle pojawili się ludzie próbujący na tym zarobić - wstyd!
- Można powiedzieć, że na śmierci papieża ludzie zarabiają, co jest przykre.
- Nie podobało mi się to, że nagle zaczęły wszelkie czasopisma, kobiece tygodniki dodawać jakieś zdjęcia papieża czy dodatki lub rozpisywać się na pięć stron, jak im przykro, a na następnej stronie pokazywać nowe ciuchy czy nowe fryzury. To jest po prostu bez sensu.
- Zauważam, że ktokolwiek chciałby jakieś swoje argumenty przeforsować, powołuje się na Jana Pawła, powołuje się na wielki autorytet.
- Strasznie wkurza mnie jak wykorzystują to politycy - rzucają hasłami, coś strasznego.
- Politycy zaczynają powoli wykorzystywać autorytet papieża do własnych celów, co nie powinno mięć miejsca.
- Skandalem jest to, że przewodniczący jednej partii powołując się na słowa Jana Pawła II pragnie amnestii m.in. dla siebie i swoich kolesi z partii. Dla mnie to jest już totalny skandal, to jest niedopuszczalne.

Uznawanie roli i autorytetu Jana Pawła II oraz przeżywanie jego śmierci nie musiało oznaczać dostrzegania przez młodych ludzi wpływu papieskiego nauczania na życie własne lub rówieśników. Wielu młodych ludzi mówiło explicite, o tym, że takiego przełożenia nie ma.
- Dla mnie, dla kolegów i koleżanek śmierć papieża nie wpłynie zbytnio na życie.
- Dla moich rówieśników skutki mogą być prawie niezauważalne, ponieważ nie żyli w takiej miłości do ojca jak ci, którzy oglądali konklawe, na którym wybrano Jana Pawła II.
- Dla rówieśników to coś bardzo ważnego, ale nie wydaje mi się, by wpłynęło to na ich całe życie.
- Te wydarzenia nie będą miały wpływu na mnie i moich rówieśników, oczywiście poza odchowanym żalem po odejściu tak wspaniałego człowieka.

Pojawiły się głosy krytykujące nauczanie Jana Pawła II. W tych wypowiedziach szczególnie często zwracano uwagę na negatywne konsekwencje papieskiego konserwatyzmu odnoszącego się do sfery zachowań seksualnych.
- Papież zakazywał używania prezerwatyw w krajach, gdzie szaleje AIDS. Faktycznie, też mi wyższość moralna, przez to umierali ludzie.
- To był ktoś, z kim się nie zgadzałem i kogo nie rozumiałem. Dla mnie był hipokrytą - choćby chronienie życia ludzkiego i sprzeciw wobec stosowania prezerwatyw... a AIDS w Afryce szaleje.

Wielu młodych ludzi nie identyfikowało się też z pokoleniem JP2. Jeżeli już posługiwali się tym określeniem, to znaczyło ono tylko tyle, że ich życie przypadło na okres pontyfikatu Jana Pawła II. Niektórzy twierdzili, że o pokoleniu papieża można mówić wyłącznie w odniesieniu do młodzieży związanej z kościołem lub nie tyle grup ile jednostek.

- Jestem daleki jeszcze od stwierdzenia, że można mówić o pokoleniu Jana Pawła II.
- I razi mnie bardzo nazywanie naszego pokolenia "pokoleniem JP2". Dlatego, że nasze pokolenie zyskało tę świadomość dopiero po jego śmierci. Poza tym kojarzy mi się to tak bardzo technologicznie, jak mp3 czy IBM.
- Ja nie uważam, jak to pisała prasa, że jesteśmy pokoleniem JP2. Uważam, że to jest przesadzone.
- Ja się urodziłam w momencie, kiedy Jan Paweł II był już papieżem, więc tak naprawdę jestem pokoleniem Jana Pawła II.
- Wśród tej naszej generacji jest część ludzi, o której można powiedzieć, że jest pokoleniem Jana Pawła II. To ta młodzież, która chce działać dla dobra Kościoła i która szczerze wierzy w Boga i będzie podążała śladem Jana Pawła II. Jednak na pewno nie można tego generalizować i odnosić do wszystkich ludzi.
- Nie identyfikuję się z tym pokoleniem. Natomiast na pewno widać, że coś się dzieje, chociażby jeśli chodzi o Lednicę itp.
- Myślę, że z pokoleniem Jana Pawła II jest tak, że to zależy indywidualnie od każdego człowieka, czy idzie na łatwiznę i relatywizuje pewne kwestie na własny użytek, czy tak nie robi.
- Ludzie jednak bardziej indywidualnie do tego podchodzą niż wspólnotowo i pokoleniowo.

Zdaniem części wypowiadających się osób możliwe jest, że w przyszłości powstanie pokolenie papieża. Jednak posługiwanie się tym pojęciem obecnie jest przedwczesne - pochopne, na wyrost. Powstanie pokolenia wymaga bowiem czasu na dokonanie się procesów integracyjnych wśród młodzieży.