OKIEM I UCHEM CZYLI... CO SŁYCHAĆ W MEDIACH
 

 

Pokolenie JP 2 - rzeczywistość czy konstrukt?

Mira Prajsner

Jak pisaliśmy we wstępie do dzisiejszego wydania Pomarańczowego Forum, pierwsza rocznica śmierci Jana Pawła II stała się okazją do zainicjowania przez środowiska socjologów, pedagogów i wychowawców dyskusji na temat tego, czy pojęcie pokolenie JP 2 jest adekwatnym narzędziem do opisu współczesnych nastolatków. Czy ta kategoria, tak często stosowana zwłaszcza przez dziennikarzy, to tylko konstrukt medialny? A może rzeczywiście jesteśmy świadkami powstawania nowego pokolenia, które identyfikuje się z postacią i nauczaniem papieża?

Rok temu, gdy odszedł Jani Paweł II, rozpoczęła się wielka pielgrzymka Polaków pragnących wziąć udział w uroczystościach żałobnych do Rzymu, czas jakby stanął w miejscu, media karmiące nas na co dzień informacjami o politycznych rozgrywkach i konfliktach zwolniły i włączyły się do wspólnego czuwania, modlitwy i zadumy. Był to okres wyjątkowy, ale Jan Paweł II i dni żałoby po nim tylko u młodych pozostawiły niezatarty ślad, zarówno w indywidualnej psychice, jak w świadomości pokoleniowej - podkreśla prof. Hanna Świda-Ziemba ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Młodzi ludzie przeżyli śmierć papieża zupełnie inaczej niż starsze pokolenia.

W Polsce widzianej oczami socjologa moment śmierci Jana Pawła II oraz dni żałoby były czasem wyjątkowym, rządzącym się innymi prawami niż codzienność, "świętem, odsłaniającym inny wymiar rzeczywistości, w którym wszyscy są razem, wszyscy są życzliwi i dobrzy dla siebie" - mówi prof. Świda-Ziemba. Ale święto kiedyś się kończy i bardzo szybko powracamy do codzienności, gdzie niewiele pozostaje z nauk Jana Pawła II dotyczących dobrych stosunków międzyludzkich i miłości bliźniego". Zdaniem Świdy-Ziemby, właśnie w ten sposób wydarzenia kwietnia 2005 roku przeżyli ludzie starsi. Oni weszli w święto i wyszli ze święta; teraz czasem próbują je na wszelkie sposoby przedłużać lub przywoływać stąd pomysły nadawania ulicom i szkołom imienia Jana Pawła II - mówi.

Młode pokolenie Polaków to ludzie, którzy urodzili się, gdy trwał pontyfikat Jana Pawła II. Jego odejście głęboko ich dotknęło i pragnęli go wspólnie doświadczać, wspólnie przeżywać. Obserwujący to dziennikarze, a także część socjologów ogłosiło narodziny pokolenia JP2. Minął rok, a pytanie: Czy pokolenie to istnieje naprawdę? - powraca, zainspirowane nie tylko codziennymi obserwacjami, ale również wynikami pierwszych badań prowadzonych przez socjologów. Czy można postrzegać młodych Polaków jako generację w całości przesiąkniętą przesłaniem Jana Pawła II? A może jego śmierć po prostu odsłoniła drzemiące w nich, lecz nie ujawniane do tej pory z taką siłą cech, jak wrażliwość, uczciwość, otwartość, altruizm?
Dyskusja na temat pokolenia JP 2 zaowocowała licznymi artykułami analitycznymi w najpoczytniejszych kolorowych tygodnikach. Pytanie najczęściej powtarzane przez media brzmi: Co pozostało z tamtych dni? Próbę odpowiedzi na nie podejmuje m.in. opublikowany w "Polityce" obszerny materiał przygotowany przez Joannę Podgórską "Trochę pokolenie, trochę JP 2" (13/2006). Jak pisze autorka, tygodnik zadał tegorocznym maturzystom z warszawskiego liceum im. T. Czackiego oraz liceum w Łochowie pytanie: Czy pokolenie JP 2 to prawdziwe zjawisko społeczne, czy twór medialny oraz czy oni sami identyfikują się z tym pokoleniem? W warszawskim liceum pokolenie JP 2 uznało za prawdziwe 5 uczniów na 25 ankietowanych, 14 uznało je za sztuczną kreację; w liceum w Łochowie - 20 osób na 28.
Jak zauważa autorka artykułu, w ankietach łatwo wychwycić presję mediów. W wywiadach (...) padały sformułowania: Gorliwie oglądałem telewizję, (...) Ja też w pewnym sensie odczułem to, o czym mówiono w telewizji (...) Z drugiej strony, wyłania się z nich obraz niezwykłego wzruszającego duchowego przeżycia. (...) Młodzi byli zaskoczeni sami sobą i skala własnej reakcji. To był rodzaj pokoleniowego katharsis.
W artykule identyfikowane są (za socjologiem Agnieszką Figiel) pozareligijne czynniki, które wpłynęły na skalę wydarzeń towarzyszących śmierci papieża:

  • kryzys rodziny
  • poczucie dumy narodowej
  • autorytet papieża wśród tych, których socjologowie określili mianem porzuconej generacji.

Tygodnik "Przekrój" (13/2006) formułuje pytanie o schedę o papieżu nieco inaczej: Co z niego pamiętamy? Zawiera ono pewien indywidualny rys, który pozwala każdemu z nas snuć własną refleksją na temat osobistego odbioru nauki, przesłania i całej osoby Jana Pawła II.
Wiele osób z mojego pokolenia (dzisiejszych czterdziestolatków), z którymi rozmawiałam, jest przekonanych, że pokolenie JP 2 to nie współczesne nastolatki, ale właśnie oni - a więc ci, którzy wkraczali w nastoletnie życie, gdy papież rozpoczynał swój pontyfikat, uczestniczyli w jego pielgrzymkach i spotkaniach z młodzieżą, pamiętają trudne, ale i radosne rozstania pod oknem na Franciszkańskiej 3 w Krakowie, znają realny socjalizm nie tylko z opowieści rodziców, ale własnych doświadczeń, pamiętają stan wojenny i pełną nadziei czerwcową niedzielę wyborczą z 1989 roku. Może dlatego tak bliskie jest im przesłanie Karola Wojtyły, którego fundamentem były wartości wolności, godności, solidarności i poszanowania... więcej - miłości do drugiego człowieka. Może dlatego są przekonani, że rozumieją też szczególne w kontekście przemian ekonomicznych i społecznych w Polsce zawołanie papieża: Wymagajcie od siebie.

Kiedy czytam dziś artykuły i relacje z dyskusji naukowych poświęconych fenomenowi Jana Pawła II, myślę przede wszystkim o jego niezwykłej umiejętności budzenia w ludziach głębokich, nie uświadamianych wcześniej pokładów wrażliwości, potrzeby duchowości i głębokiego pragnienia określenia własnej tożsamości, zarówno w relacji do codzienności, jak i tego co ostateczne, i absolutne.
Socjologowie nie raz jeszcze będą podejmować w swych badaniach wątek roli papieża w kształtowaniu się tożsamości pokoleniowej młodych Polaków. Takie jest ich zadanie - pytać o mechanizmy przemian społecznych i zjawiska w skali makro. Dla innych ważniejsze jest pytanie o perspektywę indywidualną, o wewnętrzną przemianę pojedynczego człowieka, jego "osobiste spotkanie", personalne doświadczanie fenomenu papieża. Obie perspektywy są ważne i potrzebne, obie uświadamiają nam, że mieliśmy do czynienia z postacią wybitną i niepowtarzalną zarówno w wymiarze religijnym, jak i poza nim.