Refundacja
leków dla dzieci z ADHD
Ministerstwo
Zdrowia odmawia refundacji leków na ADHD, pomimo próśb także ze strony
Krajowego Konsultanta ds. Psychiatrii Dzieci i Młodzieży oraz Rzecznika
Praw Dziecka (Wystąpienie Generalne z dn. 10 XI 2006 r.). Nadal więc
leczenie farmakologiczne w Polsce dalece odbiega od standardów światowych.
W naszym kraju powszechnie używa się leków uznawanych na świecie za
preparaty tzw. "drugiego rzutu", czyli takie, które powinny
być stosowane w drugiej kolejności, dopiero gdy skuteczność dużo nowocześniejszych
preparatów okaże się niewystarczająca. Owe leki "drugiego rzutu"
nie są nawet zarejestrowane do leczenia ADHD i specjaliści są zmuszeni
stosować je wbrew wskazaniom. Mają one znacznie większą ilość skutków
ubocznych niż leki nowoczesne, przy dużo niższej skuteczności - nie
przekraczającej nawet 50%. Gdy tymczasem leki "pierwszego rzutu"
działają u ok. 75-80% pacjentów.
Należy przy tym pamiętać, że konieczność przyjmowania leków dotyczy
niewielkiego odsetka osób z ADHD. Prawidłowe leczenie obejmuje bowiem
w pierwszej kolejności oddziaływania psychologiczne (psychoedukację,
psychoterapię), a dopiero, gdy te formy pomocy okażą się nieskuteczne,
wprowadza się farmakoterapię. Przy dużym nasileniu objawów lub powikłań
farmakoterapię należy zastosować od razu - po to, by w ogóle umożliwić
wprowadzenie psychoterapii.
Trzeba też wiedzieć, iż wbrew obiegowej opinii leki na ADHD nie są
lekami na "złe zachowanie". Dziecko, które w sposób świadomy
zachowuje się niewłaściwie lub agresywnie, będzie nadal się tak zachowywać
nawet po podaniu takich medykamentów. Agresja nie jest bowiem objawem
ADHD, zaś same leki zarejestrowane do leczenia ADHD pomagają jedynie
radzić sobie z trzema podstawowymi grupami objawów - zaburzeniami
koncentracji, nadruchliwością i impulsywnością.
Problem nadpobudliwości psychoruchowej dotyczy ok. 4-8% dzieci w wieku
szkolnym. Obrazowo można powiedzieć, że w każdej klasie jest jeden
uczeń nadpobudliwy. Nie wszystkie dzieci z ADHD muszą być poddane
terapii farmakologicznej, u większości wystarcza psychoterapia. Jednak
u ok. 20% pacjentów stopień nasilenia objawów wymaga zastosowania
przyjmowania leków.
www.onet.pl,
www.ptadhd.pl
Anoreksja
- problem polskich nastolatków
Jak informuje "Gazeta Wyborcza": od września do gliwickiego
ośrodka leczenia nerwic trafiło kilkadziesiąt nastolatków. Diagnoza:
anoreksja. - Ostatnio to już epidemia - mówi dr Iwona Sosnowska-Wieczorek,
dyrektorka poradni psychologiczno-pedagogicznej w Katowicach. Dziewczyny
z katowickich gimnazjów odchudzają się grupami. - Najlepsza dieta?
Nie jeść. Przecież nie będę robić sałatek, bo niby za co? - mówi ładna,
bardzo szczupła blondynka. Podkrążone oczy, ręce jak patyki.
Jedna z dziewcząt wymyśliła dietę ogórkową: rano kiszony ogórek, do
szkoły surowy, wieczorem znowu kiszony. Tak miało być przez kilka
dni, ale nie wytrzymała. Zjadła dwa ziemniaki. Schudła trzy kilogramy.
Twierdzi, że za mało. W gimnazjach liczenie kalorii przybrało niespotykane
rozmiary.
To poważny problem. Dziewczyny umawiają się klasami na odchudzanie,
zażywają środki przeczyszczające. Podrażniają sobie żołądek i jelita,
potem wymiotują.
Zdaniem specjalistów takich dziewcząt przybywa. To często wina ich
matek i ciotek.
Od nowego roku epidemiolodzy z Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS)
uruchomią w szkołach program "Trzymaj formę". Obejmie milion
uczniów w pięciu tysiącach szkół. Marlena Jankowiak z GIS zapowiada,
że tematami szkoleń będą otyłość, anoreksja, bulimia i problemy z
zaburzeniami jedzenia. Będzie to promocja zdrowego życia, aktywności
fizycznej i zbilansowanej diety.
www.onet.pl,
www.gazeta.pl
Oprac.
Magda Wójcik