PROFILAKTYKA WWW SIECI

 

WHO w sprawie edukacji seksualnej

Specjaliści ds. zdrowia zaapelowali do państw europejskich o ulepszenie edukacji seksualnej dla młodych ludzi, zaznaczając, że na kontynencie istnieją wielkie różnice w sposobie nauczania w tej dziedzinie. Edukacja seksualna jest obowiązkowa w większości krajów, lecz nie w Bułgarii, na Cyprze, we Włoszech, w Wielkiej Brytanii i w Polsce - napisano w raporcie zaprezentowanym w Kopenhadze.

WHO zachęca wszystkie kraje członkowskie do okazania większego zainteresowania wychowaniem seksualnym. Organizacja jest współautorem raportu przygotowanego wraz z europejską filią Międzynarodowej Federacji Świadomego Rodzicielstwa i uniwersytetem Lund w Szwecji. W opublikowanym 94-stronicowym raporcie zwrócono uwagę, że programy edukacyjne powinny zawierać informacje, które pomagają młodym w podejmowaniu świadomych decyzji związanych z życiem seksualnym i "unikaniu nadmiernego koncentrowania się na stronach negatywnych i chorobach" Zaznaczono, że podczas gdy wychowanie seksualne jest szeroko akceptowane w krajach skandynawskich i w Holandii, napotyka poważne przeszkody w takich krajach jak Czechy, Niemcy, Irlandia i Polska. W raporcie, który dotyczył 26 państw europejskich, podano, że wiek inicjacji seksualnej waha się między niespełna 16. rokiem życia (15,7) w Islandii a 18. roku życia na Słowacji.

www.gazeta.pl

Słodycze i... agresja

Dzieci, które codziennie jedzą słodycze, częściej wyrastają na dorosłych skłonnych do agresji i przemocy. Do takiego wniosku doszli brytyjscy naukowcy, których badania publikuje British Journal of Psychiatry. Naukowcy z Uniwersytetu w Cardiff po raz pierwszy zbadali wpływ diety dzieci na ich skłonność do przemocy w życiu dorosłym. Po przeanalizowaniu danych na temat 17,5 tys. osób naukowcy zauważyli, że 69% dzieci, które w wieku dziesięciu lat jadły słodycze prawie każdego dnia, przejawiało agresywne zachowanie przed ukończeniem 34. roku życia. Zależność ta pozostawała nawet po uwzględnieniu wpływu innych czynników - stosunku rodziców wobec dziecka, środowiska czy wykształcenia.  Rezultaty badania można tłumaczyć na kilka sposobów. Zdaniem części specjalistów, dzieci, którym pozwalano jeść słodycze każdego dnia, nie wykształciły w sobie cierpliwości i umiejętności oczekiwania na gratyfikację. Inni uważają, że uzależnienie od słodyczy w dzieciństwie sprawia, że w życiu dorosłym osoby te są bardziej podatne również na inne uzależnienia, co może sprzyjać agresji. Niektórzy wskazują, że dzieciom, które są agresywne i sprawiają kłopoty, częściej daje się słodycze, by choć na chwilę się uspokoiły. Zdaniem realizującego wspomniane na wstępie badanie, dr Simon Moore,  przyznał, że  zdawał sobie sprawę, że młodociani przestępcy bardzo często odżywiają się niezdrowo jako dzieci i pochłaniają mnóstwo słodyczy, jednak był zaintrygowany silną zależnością, którą wykazała najnowsza analiza. Jego zdaniem, dawanie dzieciom słodyczy może sprawiać, że nie potrafią one czekać i robią wszystko, by natychmiast dostać to, czego chcą. To z kolei może się przejawiać w bardziej impulsywnym zachowaniu, silnie związanym ze skłonnością do agresji i wykroczeń. Zmiana diety dziecka może mieć więc korzystny wpływ nie tylko na jego zdrowie, ale i na psychikę.

Wnioski z badania zostały ostro skrytykowane przez ekspertów z Food and Drink Federation (brytyjskiej organizacji reprezentującej interesy producentów żywności). Wyrażają oni głębokie przekonanie, że na zachowania antyspołeczne mogą mieć wpływ błędy popełnione przez rodziców, a nie konsumpcja cukierków czy czekolady. Dr Simon Moore nie ma jednak wątpliwości, że  nagradzanie złych zachowań słodyczami może prowadzić do późniejszych problemów, proponuje jednak bliżej przyjrzeć się mechanizmom, które się  kryją za tym zjawiskiem.

www.pap.pl

Oprac. Magda Wójcik