Pomarańczowe Forum

 

Wstęp

Urzędnicy a sprawy dzieci

Słowo urzędnik ma w odczuciach Polaków często negatywne konotacje. Urzędnik kojarzy się z rutyną, brakiem indywidualnego podejścia do petenta, obojętnością. Takie skojarzenia mają zwłaszcza ci, którzy pamiętają czasy urzędników funkcjonujących w instytucjach publicznych zanim w Polsce rozpoczęły się na dobre przemiany demokratyczne.

Funkcja urzędnika, podkreśla w swoim artykule z cyklu: Między prawem a bezprawiem  Mirosław Kaczmarek, ma szczególne znaczenie w instytucjach i na stanowiskach związanych z działaniami na rzecz pomocy dziecku i rodzinie. Tu ważna jest zarówno znajomość przepisów, jak i postawa oraz predyspozycje osobowe urzędnika. Tu nie wystarczy sformalizowane postępowanie urzędnicze.  Trafiają tu bowiem ludzie, którzy oczekują z jednej strony rozpatrzenia sprawy w oparciu o obowiązujące wymagania formalne, a z drugiej zrozumienia dla sytuacji swojej lub swoich najbliższych. Często są to sprawy dramatyczne, wymagające bardzo wnikliwego rozpoznania, zrozumienia sytuacji życiowej i psychologicznej osób w nie zaangażowanych, zwłaszcza dzieci. Taka sytuacja wymaga empatii, życzliwej i otwartej postawy urzędnika. Często wysłuchanie, w czym "leży problem" decyduje o możliwościach i formach udzielenia pomocy  oraz o pokierowaniu do właściwej instytucji.

Jaka jest kondycja polskich urzędników zajmujących się ochroną praw dziecka w Polsce? - pyta autor. Jego krytyczne uwagi, co podkreśla,  wynikają z praktyki zawodowej i współpracy z instytucjami samorządowymi oraz pracującymi w nich urzędnikami na stanowiskach związanych z działaniami na rzecz pomocy dziecku i rodzinie.

Jak wynika z przeprowadzonych w 2004 r. badań ankietowych  zrealizowanych wśród polskich urzędników, (.) najważniejszymi problemami rzutującymi na ich postawy są słabość i niespójność prawa, częste zmiany przepisów i brak ich interpretacji, a także niski, niezadowalający poziom wynagrodzeń. Pojawiają się także takie powody jak: brak czasu i finansów na doskonalenie zawodowe oraz nadmiar zadań w stosunku do potencjału i liczebności kadry i brak stabilizacji zawodowej związany z naciskami i zmianami politycznymi.
W jaki sposób problemy te rzutują na codzienną pracę osób odpowiedzialnych za rozwiązywanie spraw dziecka i rodziny w ramach zadań podejmowanych przez instytucje publiczne? Autor określa ten (niestety często negatywny) wpływ, używając określeń " syndrom pieczątki" , "schemat i rutyna", "nadgorliwość urzędnicza" oraz " naruszanie dobra dziecka w majestacie prawa". Czy słusznie? O tym w artykule o mocnym i dla niektórych zapewne kontrowersyjnym tytule "Przemoc urzędnicza".