Kiedy troska szkodzi – o kosztach nadmiernej opiekuńczości i presji rywalizacji

Kiedy troska szkodzi – o kosztach nadmiernej opiekuńczości i presji rywalizacji

Barbara Marusarz

Refleksja nad tym, jak wspierać dziecko, aby nie ograniczać jego samodzielności, staje się jednym z kluczowych zadań współczesnych dorosłych – rodziców, nauczycieli, terapeutów oraz osób pracujących w obszarze zdrowia psychicznego. Troska rodzicielska jest jednym z fundamentów rozwoju psychicznego dziecka. Zapewnia mu bezpieczeństwo, przewidywalność oraz możliwość eksplorowania świata z poczuciem, że obok jest dorosły gotowy pomóc, jeśli zajdzie taka potrzeba. Jednak współczesne środowisko wychowawcze staje się coraz bardziej wymagające. 

Rodzice funkcjonują w warunkach ciągłego przyspieszenia, presji edukacyjnej, oczekiwań społecznych oraz nieustannego porównywania, które przenika zarówno życie dorosłych, jak i dzieci. W takim kontekście granica między troską a kontrolą może się niepostrzeżenie przesunąć. Powstają wtedy zjawiska, które, choć wynikają z dobrych intencji, potrafią ograniczać rozwój dziecka. Jednym z tych zjawisk jest nadopiekuńczość, która coraz częściej stanowi temat badań i dyskusji w literaturze psychologicznej. Drugim jest presja rywalizacji, którą młodzi ludzie odczuwają zarówno w środowisku szkolnym, jak i w mediach społecznościowych. Badania Wang i współautorów (2025), Vigdal i Brønnick (2022), Milewskiej i Iłendo-Milewskiej (2021), Bąbki (2021) oraz Sharmy i Naruli (2024) pokazują, że gdy te dwa czynniki działają równocześnie, mogą istotnie naruszać poczucie sprawczości u dziecka, osłabiać jego odporność psychiczną oraz obniżać samoocenę. Dlatego refleksja nad tym, jak wspierać dziecko, aby nie ograniczać jego samodzielności, staje się jednym z kluczowych zadań współczesnych dorosłych – rodziców, nauczycieli, terapeutów oraz osób pracujących w obszarze zdrowia psychicznego. 

Nadopiekuńczość – troska, która przeradza się w nadzór

Nadopiekuńczość nie wynika z braku zainteresowania czy zaangażowania. Bardzo często pojawia się u rodziców, którzy chcą dla dziecka jak najlepiej, lecz obawiają się, że świat jest dla niego zbyt trudny lub wymagający. Wang i współautorzy (2025) opisują nadopiekuńczość jako formę funkcjonowania, w której rodzic stale monitoruje, kontroluje i reguluje środowisko dziecka, nawet wtedy, gdy nie jest to konieczne rozwojowo. Jest to tak zwany helicopter parenting, czyli styl, w którym rodzic „krąży” nad dzieckiem, gotowy natychmiast zareagować. Z perspektywy rodzica taka postawa często jest wyrazem troski i chęci ochrony dziecka przed trudnościami. Jednak z perspektywy rozwoju emocjonalnego konsekwencje bywają odmienne. Dziecko, które nie doświadcza samodzielności, może interpretować świat jako miejsce bardziej zagrażające niż jest w rzeczywistości. Brak możliwości eksperymentowania, podejmowania prób i popełniania błędów sprawia, że młody człowiek nie rozwija poczucia sprawczości, jednej z najważniejszych kompetencji psychologicznych. W literaturze zwraca się uwagę na to, że nadmierna regulacja otoczenia dziecka osłabia jego zdolność do inicjowania działań. Dziecko zaczyna unikać wyzwań, bo nie ma wcześniejszych doświadczeń, które pokazałyby mu, że trudność można pokonać. Może odczuwać lęk przed nowymi sytuacjami i wyzwaniami, nawet jeśli obiektywnie nie są one trudne. 

Psychologiczne skutki nadmiernej kontroli 

Badania Vigdal i Brønnick (2022) pokazują, że dzieci wychowywane w warunkach nadmiernej kontroli częściej przejawiają trudności adaptacyjne, obniżony poziom samodzielności oraz większą zależność od autorytetów. Autorzy podkreślają, że jednym z kluczowych mechanizmów stojących za tym zjawiskiem jest brak możliwości mierzenia się z drobnymi frustracjami. W psychologii rozwojowej „mikrofrustracje” uznaje się za naturalny, zdrowy element dorastania. Są to niewielkie trudności dnia codziennego, sytuacje, w których dziecko musi chwilę poczekać, samo znaleźć rozwiązanie, wyjść z niezręczności, przyjąć odmowę lub poradzić sobie z konsekwencją własnego wyboru. Jeśli dorosły przejmuje kontrolę nad każdym z tych obszarów, dziecko zostaje pozbawione szansy, aby zrozumieć, że potrafi działać skutecznie. W efekcie młody człowiek uczy się, że trudność wiąże się z zagrożeniem. Zamiast rozwijać elastyczność emocjonalną, zaczyna reagować napięciem i lękiem. W dorosłości może to skutkować postawami unikającymi: wycofywaniem się z wyzwań, rezygnowaniem z nowych aktywności, a nawet nadmiernym podporządkowaniem innym. Vigdal i Brønnick (2022) zwracają również uwagę na zależność między nadopiekuńczością a kształtowaniem się samooceny. Dzieci objęte tym stylem wychowania częściej budują poczucie własnej wartości na podstawie oceny dorosłych, a nie własnych doświadczeń. Jeśli przez lata słyszą: „Nie rób tego, bo sobie nie poradzisz”, mogą uwewnętrznić przekonanie o niższych kompetencjach, nawet jeśli obiektywnie świetnie sobie radzą. 

Polski kontekst – troska podszyta lękiem dorosłych 

W polskich badaniach Milewskiej i Iłendo-Milewskiej (2021) podkreśla się, że nadopiekuńczość jest często wzmocniona lękiem rodzica o przyszłość dziecka. Chęć ochrony przed błędami staje się dominującym celem wychowawczym, co prowadzi do przejmowania za dziecko odpowiedzialności za codzienne zadania. Przykłady są charakterystyczne:

  • rodzic szybko odpowiada za dziecko, gdy ono się zawaha, 
  • poprawia po nim obowiązki, aby były „idealne”, 
  • unika sytuacji, które mogą wywołać trudność, 
  • załatwia sprawy, w których dziecko powinno zdobywać doświadczenie. 

Badaczki zauważają, że w takich warunkach dzieci częściej wykazują: obniżoną samoocenę, trudności w podejmowaniu decyzji, mniejszą gotowość do eksperymentowania, lęk przed oceną społeczną, przekonanie „nie dam rady”. Co ważne, polskie analizy wskazują, że lęk rodzica przenosi się na dziecko. Jeśli dorosły żyje w przekonaniu, że świat jest niebezpieczny, nieprzewidywalny lub „za trudny”, dziecko przejmuje takie postrzeganie rzeczywistości. Opieka oparta na lęku sprawia, że rodzic częściej decyduje za dziecko, zamiast tworzyć przestrzeń do stopniowej odpowiedzialności.

Rywalizacja – niewidoczna presja współczesnych dzieci 

Badania Bąbki (2021) pokazują, że dzieci i młodzież coraz silniej odczuwają presję wyników i porównań. Problematyczne jest to, że porównania te nie dotyczą już tylko szkoły, lecz również środowiska rówieśniczego i w dużej mierze, mediów społecznościowych. Dzieci widzą dokonania innych niemal bez przerwy: wyniki konkursów, osiągnięcia sportowe, zdjęcia z wydarzeń, sukcesy szkolne, a nawet idealizowane fragmenty codzienności. W takim środowisku bardzo łatwo powstaje przekonanie, że „wszyscy radzą sobie lepiej”, a własne działania wypadają blado na tle rówieśników. Bąbka zwraca uwagę, że presja rywalizacji prowadzi do: obniżonego nastroju, silniejszego lęku przed oceną, rezygnacji z działań, w których nie można być najlepszym, osłabienia motywacji wewnętrznej, budowania samooceny opartej głównie na sukcesach. W takich warunkach dziecko przestaje widzieć sens w podejmowaniu prób, jeśli nie gwarantują natychmiastowego wyniku. To z kolei osłabia rozwój odporności, bo odporność powstaje w procesie, nie w rezultacie. 

Podwójny ciężar, gdy nadopiekuńczość spotyka się z rywalizacją 

Sharma i Narula (2024) zwracają uwagę, że najbardziej obciążające dla dziecka jest połączenie dwóch zjawisk: nadopiekuńczości i presji osiągnięć. Każde z nich z osobna może wpływać na funkcjonowanie emocjonalne, ale dopiero ich współwystępowanie tworzy warunki, w których młody człowiek doświadcza sprzecznych komunikatów. Z jednej strony słyszy od dorosłych: „Uważaj, nie poradzisz sobie, to dla ciebie za trudne”. Z drugiej strony, równocześnie: „Musisz osiągać jak najlepsze wyniki, musisz się bardziej starać”. To powoduje dysonans, który trudno znieść, nawet osobie dorosłej, nie mówiąc o dziecku, którego układ nerwowy dopiero dojrzewa. Według Sharmy i Naruli (2024) prowadzi to do rozwoju perfekcjonizmu opartego na lęku, takiego, w którym celem nie jest osiągnięcie sukcesu, lecz uniknięcie porażki. Dziecko w takim układzie często rezygnuje z zadań, które mogłyby je rozwinąć, jeśli istnieje ryzyko, że „nie wyjdzie wystarczająco dobrze”. Konsekwencją bywa wycofywanie się, napięcie somatyczne, trudności z regulacją emocji oraz chroniczne poczucie niespełnienia. Sharma i Narula (2024) podkreślają również, że dzieci żyjące podwójnym obciążeniem, chronione i oceniane jednocześnie, mają utrudniony dostęp do realnego doświadczenia własnych kompetencji. Nie mają okazji budować poczucia skuteczności w naturalnym środowisku, ponieważ rodzic przejmuje inicjatywę, a system edukacyjny często wzmacnia presję wyników. Efektem bywa nadwrażliwość na ocenę, obawa przed popełnieniem błędu, a w dłuższej perspektywie, unikanie aktywności wymagających wysiłku lub kreatywności. 

Co naprawdę wspiera rozwój dziecka? 

Wszystkie przywoływane badania, niezależnie od podejścia czy kraju, prowadzą do jednego, bardzo spójnego wniosku: najważniejszym czynnikiem budującym zdrowie emocjonalne dziecka jest autonomia. Autonomia nie oznacza samotności, braku wsparcia ani przerzucania odpowiedzialności na dziecko. Oznacza możliwość doświadczania siebie jako osoby kompetentnej, zdolnej do radzenia sobie i mającej wpływ na własne życie. Dorosły wspierający autonomię dziecka: towarzyszy, ale nie wyręcza, wzmacnia wysiłek, a nie tylko wynik, pyta, zamiast odpowiadać za dziecko, daje prawo do błędów, zamiast je eliminować, reguluje siebie, aby nie przenosić swojego lęku na dziecko. 

Wang i współautorzy (2025) podkreślają, że odporność psychiczna rozwija się nie w czasie ochrony przed doświadczeniem, lecz w samym doświadczeniu. Każde, nawet niewielkie wyzwanie staje się cegiełką budującą poczucie skuteczności. Każda próba, udana lub nie, wspiera dojrzewanie emocjonalne. To właśnie te mikrodoświadczenia tworzą fundament dorosłego życia, w którym dziecko będzie musiało podejmować decyzje, stawiać czoło trudnościom i regulować własne emocje. 

Wspierający, ale nie kontrolujący

Troska staje się problemem wtedy, gdy zaczyna ograniczać rozwój. Nadopiekuńczość oraz presja rywalizacji, choć zwykle mają swoje źródło w dobrych intencjach, mogą odbierać dziecku możliwość budowania sprawczości i adekwatnej samooceny. Współczesny świat potrzebuje dorosłych, którzy potrafią być obecni, ale nie dominujący; wspierający, ale nie kontrolujący; towarzyszący, ale pozwalający dziecku doświadczać. To właśnie równowaga między troską a zaufaniem pozwala młodemu człowiekowi rozwijać wewnętrzną siłę. Dziecko, które ma przestrzeń do prób, doświadczania konsekwencji i szukania własnych rozwiązań, ma również szansę stać się dorosłym, który potrafi radzić sobie z wyzwaniami, ufa sobie i widzi w sobie wartość niezależną od wyników.

Bibliografia: 

Bąbka, J. A. (2021). Młodzież wobec zjawiska rywalizacji we współczesnym świecie. Milewska, M., Iłendo-Milewska, A. (2021). Znaczenie wybranych postaw rodzicielskich dla funkcjonowania dzieci.

Sharma, B., Narula, S. (2024). Parenting and competitive pressure in adolescence. Vigdal, G., Brønnick, K. (2022). Overprotective parenting: A systematic review. Wang, X. et al. (2025). Helicopter parenting and youth affective well-being.