Pułapki wolności, czyli cena niewinności
Katarzyna Bocheńska-Włostowska
Przemoc ma różne oblicza, rzadko myśli się o tym, żeby ostrzegać młodych ludzi przed fałszywymi miłostkami, które są pułapkami wprost zagrażającymi życiu. Okazuje się, że metoda zdobywania ofiary na „loverboya” jest równie stara jak najstarszy zawód świata. Opierając się na globalnych statystykach, poruszymy zarówno historyczne aspekty zjawiska, jak i jego obecne oblicze, ze szczególnym uwzględnieniem dramatycznych zagrożeń, jakie niesie dla młodych ludzi, i nie będziemy tu mówić wyłącznie o kobietach.
Prostytucja, często nazywana „najstarszym zawodem świata”, ewoluowała na przestrzeni wieków, przybierając z czasem formy bardziej złożone i ukryte niż kiedykolwiek. W historii ludzkości traktowano ją bardzo różnie. Czasami wiązano ją z kultem, wynikała z wyboru człowieka lub była narzucana jako przymus i wyraz bolesnego świadectwa swoich czasów. Wnikniemy również w poruszające realia, czerpiąc inspirację z książki „Cena niewinności” i „Ścieżki wolności” oraz wywiadu z jej autorką, która rzuca światło na mroczne zakamarki tego procederu.
Ewolucja prostytucji
W starożytności prostytucja przyjmowała różnorodne formy – od sakralnej, związanej z kultami płodności, po gościnną czy niewolniczą. Dokumenty dotycząc Indii, Chin, Mezopotamii, Egiptu, Grecji, a nawet Biblia podejmują temat prostytucji. Nawet kultury poligamiczne nie były wolne od prostytucji. W wielu kulturach była zjawiskiem akceptowanym, a nawet regulowanym prawnie. Jednak wraz z rozwojem cywilizacji i zmianami społecznymi, jej status ulegał zmianom, często spychając ją na margines, do sfery tabu i nielegalności. Dziś, mimo różnic w statusie prawnym w poszczególnych krajach (od całkowitej legalności, przez regulację, po prohibicję), prostytucja w dużej mierze funkcjonuje w ukryciu. „Prostytutki dzieliły się na kilka klas. Najtańsze miały do zaoferowania tylko własne ciało, natomiast najwyżej wykwalifikowane umiały tańczyć, śpiewać, były oczytane, inteligentne, same dobierały sobie klientów, dysponowały własnymi rezydencjami, a przynajmniej własną sypialnią”. Szacuje się, że na świecie usługi seksualne świadczy około 42 milionów osób, a globalny rynek prostytucji warty jest ponad 187 miliardów dolarów. Te liczby, choć ogromne, są jedynie wierzchołkiem góry lodowej, gdyż oficjalne dane są drastycznie zaniżone. Kluczowym i najbardziej niepokojącym aspektem współczesnej prostytucji jest jej nierozerwalny związek z przymusem i handlem ludźmi. „Cena Niewinności” i „Ścieżki wolności” to głos ofiar i autorki.
W moich poszukiwaniach czytelniczych natknęłam się na publikację Wydawnictwa Książnica. Książki „Cena Niewinności” i „Ścieżki wolności” to publikacje, które pokazują na co narażone są kobiety podczas zawieruchy wojennej i w wyniku kulturowej zmowy milczenia czy ostracyzmu. W tym miejscu pragnę przytoczyć fragment wywiadu z autorką wspomnianych książek. Rozmowa dotyczy naturalnie treści publikacji i stanowi uzupełnienie poruszającego świadectwa realiów przymusowej prostytucji. Autorka, poprzez swoje badania i opowiedziane historie, ukazuje, że dla większości osób, zwłaszcza kobiet i dziewcząt, prostytucja nie jest wolnym wyborem.
KBW: „Cena niewinności” to historia dwóch młodych dziewcząt, ona zresztą jest potem kontynuowana w drugim tomie, „Ścieżki wolności”, które pochodzą z różnych światów, Rachela i Jadwiga, ale obcują z bardzo podobnymi problemami, ponieważ jest to kwestia z jednej strony handlu kobietami, z drugiej strony takich aranżowanych ożenków, ale także frontu, który przechodzi przez mały sztetl i również różnego rodzaju dewiacji mężczyzn, szukających doznań, nie tam, gdzie powinni ich szukać, mówiąc oględnie. Skąd pomysł na tego typu wątek?
Magdalena Wala: To jest dość trudne pytanie, dlatego że gdybym chciała na nie odpowiedzieć, to musiałabym bardzo dużo zdradzić z fabuły z drugiego tomu. Pierwszy tom jest taką przygrywką, rozpoczęciem tej historii i sprowadzeniem do świata Racheli, która jest młodą Żydówką, mieszkającą w bardzo skromnych, bym powiedziała, nędznych warunkach. Pochodzi ona z religijnej rodziny, gdzie zarówno judaizm, jak i tradycja są bardzo ważne. A z drugiej strony, tak dla kontrastu, mamy pannę z bogatej ziemiańskiej rodziny z tradycjami. W zasadzie moglibyśmy o Jadwidze powiedzieć, że niczego jej nie brakuje, natomiast jedna i druga są ofiarą obecnego w tamtym czasie myślenia na temat roli kobiet, tego, do czego kobieta jest stworzona. Obie, jak gdyby muszą wyrobić sobie zdanie co do tego, czy chcą podążać tą ścieżką, która jest wyznaczana przez patriarchalne społeczeństwo, czy też jednak chciałyby osiągnąć w życiu inne cele. Czyli są to postacie w pewnym sensie kontrastowe, natomiast ja miałam taki jeden główny cel i dlatego też jedna z tych postaci, Rachela, musiała zostać Żydówką i musiała żyć w biedzie. A Jadwiga musiała być kobietą, która jednak pochodzi z innej warstwy społecznej, ludzi, którzy mają wpływy, są bogaci. I ona jak gdyby ma przed sobą inną przyszłość, a Rachela też inną. Te ich losy w pewnym momencie zaczynają się wiązać, zapętlać. Także po pierwsze chciałam pokazać, jak różnie mogło to życie wyglądać. Są czasy I wojny światowej, potem pierwsze lata po odzyskaniu niepodległości, ale również to, co łączy te dwie dziewczyny. One w momencie, kiedy rozpoczyna się fabuła „Ceny niewinności”, mają 13-14 lat. Czyli są takie młodziutkie, dopiero będą wkraczać w dorosłe życie.
KBW: Tak, to jest historia dwóch kobiet, ale w tle mamy tak naprawdę też bohatera zbiorowego, czyli kobiety, które muszą decydować się na przykład na prostytucję, są też w różny sposób wykorzystywane przez tych, u których pracują. Czyli pokazuje Pani sytuację kobiet w szerszej perspektywie. No i oczywiście pojawia się tam historia Ochotniczej Legii Kobiet.
Magdalena Wala: Tak, zgadzam się.
KBW: Czy jak pisała Pani tę powieść, to fakty, którym się Pani posługuje, a więc ten handel kobietami, prostytucja, czy to znajdowała Pani w dokumentach, czy jest to rzeczywiście taka opowieść jakby poza dokumentami historycznymi?
Magdalena Wala: To jest akurat dobrze opisane w źródłach, dlatego że są wspomnienia, konkretne sprawy sądowe, które były, wytaczane rajfurom, sutenerom, osobom, które zajmowały się tego rodzaju przestępstwami. I też bardzo często właśnie jest to opisywane w różnych publikacjach. Kobiety, które nie miały wtedy tak dużej możliwości zarobkowania jak obecnie, kiedy już były postawione pod ścianą, właśnie bardzo często decydowały się na tę drogę po to, żeby po prostu przeżyć, żeby móc sobie i dzieciom kupić jedzenie. Także to były bardzo często takie dramatyczne wybory. Oczywiście w tym sensie dotyczyło to tylko kobiet, które jak gdyby same decydowały się na prostytucję. Natomiast istniała jeszcze druga grupa, czyli dziewczęta i kobiety, których naiwność i brak obycia z premedytacją wykorzystywano. Temat ten był nagłaśniany. Bardzo często pojawiały się choćby artykuły w gazetach dotyczące działania różnych organizacji, które właśnie tym kobietom pomagały. Co więcej, były takie organizacje, które miały na celu ostrzeganie kobiet, żeby nie padły ofiarami tego przestępstwa. Choćby misje dworcowe, które również opisuję w mojej powieści. Kiedy przygotowuję się do pisania jakiejś książki, to najpierw robię bardzo dokładne badania. Czytam różne źródła, ale również opracowania naukowe. No i dopiero później zabieram się za pisanie. Także najpierw faza przygotowania, potem dopiero pisanie powieści. Już jakby mam taką całą bazę historyczną przygotowaną. Wiem, że fabuła będzie spójna ze stanem faktycznym, który funkcjonował właśnie w czasie, który opisuję.
KBW: Problemy, które czytelnik spotka w Pani powieści, mimo, że od historii, które Pani opisuje minęło ponad 100 lat, są niestety ciągle aktualne.
Magdalena Wala: Zgadza się. Pewnie dzisiaj moglibyśmy to samo powiedzieć na temat kobiet, które przyjeżdżają na przykład do Europy i też właśnie są wykorzystywane przez handlarzy ludźmi. Niekoniecznie Polki, ale na przykład Ukrainki, które uciekały przed wojną. I ja tak myślę, że do dzisiaj w jakiejś mierze ten proceder jest kontynuowany. Niekoniecznie na taką skalę jak to się działo w dwudziestoleciu międzywojennym.
Historie opisywane w książce i opowiadane przez autorkę, często są historiami o złamanych obietnicach, manipulacji, przemocy i utraconej godności, które głęboko rezonują z globalnymi statystykami. Szacuje się, że nawet 86-90% osób świadczących usługi seksualne chciałoby z nich wyjść, co jednoznacznie wskazuje na brak dobrowolności. W krajach, gdzie prostytucja jest legalna, jak np. w Holandii, wciąż około 70% osób w tej branży jest do niej zmuszanych. To obnaża mit o „wolnym wyborze” i podkreśla, że legalizacja sama w sobie nie eliminuje problemu przymusu.
Nastolatki w obliczu ryzyka
Prostytucja nie jest przypisana dorosłym kobietom, w tę pułapkę wpadają także młode dziewczęta. Okres wakacyjny, ferie, wolny czas po lekcjach, brak kontroli rodzicielskiej, potrzeby, których nie jest w stanie zaspokoić rodzina, ale także źle sprawowana opieka rodzicielska często prowadzi do ich wykorzystania w celach seksualnych. Zwiększona autonomia, nowe znajomości, większa ilość wolnego czasu i, co kluczowe, mniejsza kontrola ze strony dorosłych, tworzą podatny grunt dla niebezpiecznych sytuacji. Młodzi ludzie, poszukujący przygód, akceptacji czy po prostu nowych doświadczeń, mogą stać się łatwym celem dla przestępców. Ryzykowne zachowania, takie jak eksperymentowanie z alkoholem czy narkotykami, nawiązywanie relacji z nieznajomymi poznanymi w Internecie lub na wakacyjnych wyjazdach, czy angażowanie się w niezbyt bezpieczne formy spędzania czasu, otwierają drzwi do manipulacji i wykorzystania. Przestępcy, często posługując się podstępem, obietnicami łatwych pieniędzy, pracy za granicą czy romantycznych relacji, wciągają młode osoby w sieć handlu ludźmi, której finałem bywa przymusowa prostytucja. Statystyki pokazują, że duże wydarzenia, takie jak turnieje sportowe (np. Euro 2024, gdzie odnotowano znaczny wzrost liczby prostytutek), stają się magnesem dla tego typu procederu, zwiększając popyt i tym samym ryzyko dla najbardziej wrażliwych.
Przymus i handel ludźmi globalnym problemem
Handel ludźmi w celu wykorzystania seksualnego to globalny problem, który dotyka miliony osób rocznie. Według Biura Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC), liczba wykrytych ofiar wzrosła o 25% w porównaniu z okresem sprzed pandemii COVID-19, a konflikty zbrojne, katastrofy naturalne i kryzysy globalne są głównymi czynnikami napędzającymi ten proceder. Kobiety i dziewczęta stanowią aż 96% zidentyfikowanych ofiar handlu ludźmi w celu wykorzystania seksualnego. Ofiary często są pozbawiane wolności, dokumentów, poddawane przemocy fizycznej i psychicznej, a ich sytuacja jest na tyle dramatyczna, że niemożliwe jest samodzielne wyjście z niewoli.
Walka z handlem ludźmi i przymusową prostytucją wymaga kompleksowych działań na wielu płaszczyznach. W Polsce działają takie organizacje jak Fundacja La Strada, Fundacja ITAKA, Stowarzyszenie Po-Moc czy Fundacja Light House. Zajmują się one profilaktyką i edukacją. Podnoszą świadomość społeczną na temat zagrożeń, zwłaszcza wśród młodzieży i ich rodziców. Prowadzą kampanie edukacyjne informujące o bezpiecznym wyjeździe za granicę, ostrożności w nawiązywaniu znajomości online oraz rozpoznawaniu sygnałów ostrzegawczych. Współpracują też w środowisku międzynarodowym, ze względu na transgraniczny charakter handlu ludźmi, niezbędna jest ścisła współpraca między państwami w zakresie wymiany informacji, ścigania sprawców i pomocy ofiarom.
Podsumowanie
Prostytucja, zwłaszcza ta przymusowa, to głęboko zakorzeniony problem społeczny, który dziś przybiera szczególnie okrutne formy handlu ludźmi. Zrozumienie mechanizmów tego procederu, świadomość zagrożeń oraz aktywne wspieranie działań prewencyjnych i pomocowych są kluczowe w walce o godność i bezpieczeństwo młodych ludzi. Tylko poprzez wspólną edukację, czujność i solidarność możemy próbować przerwać ten okrutny łańcuch wykorzystania i zapewnić, że „cena niewinności” nigdy więcej nie będzie musiała być płacona.