Nastolatki a jasne i ciemne strony mediów społecznościowych

Nastolatki a jasne i ciemne strony mediów społecznościowych

Maria Engler

Kiedy rodzice rozmawiają o mediach społecznościowych oraz roli, jaką pełnią one w życiu ich dorastających dzieci, zwykle wskazują na negatywy. Taka koncentracja na zagrożeniach i obawach jest w pełni zrozumiała, jednak nie pozwala dostrzec złożoności mediów społecznościowych. 

Rodzice często czują się przytłoczeni ilością technologii, która otacza ich dorastające dzieci. Zastanawiają się, czy media społecznościowe i komunikatory nie skomplikują i nie utrudnią czasu dojrzewania, i tak już obfitującego w wyzwania. Nie są pewni postaw, jakie sami powinni prezentować wobec aktywności online swoich dzieci. 

Czy media społecznościowe mogą zaspokajać potrzeby człowieka?

 

Możliwość komunikowania się jest bardzo ważną potrzebą człowieka, którą nowe media umożliwiają i znacznie ułatwiają. Dawniej, kiedy czytaliśmy książkę bądź oglądaliśmy film, był to rodzaj komunikacji jednostronnej. Autor był nadawcą treści, my zaś jej biernymi odbiorcami. Obecnie możemy aktywnie reagować na płynący do nas przekaz – mamy możliwość komentowania, udostępniania czy wyrażania swoich reakcji, klikając w odpowiednie emotikony. Media społecznościowe i komunikatory internetowe dają nam też możliwość nawiązywania i podtrzymywania relacji towarzyskich. 

To między innymi dlatego media społecznościowe tak bardzo przyciągają młodych ludzi. Yalda T. Uhls, w książce Cyfrowi rodzice. Dzieci w sieci – jak być czujnym, a nie przeczulonym zwróciła uwagę na to, że media społecznościowe zostały stworzone w taki sposób, by odpowiadać na nasze pierwotne instynkty. Pozwalają nam zaspokoić, bądź dają nadzieję na zaspokojenie, ważnych potrzeb, do których należą:

• Potrzeba przynależności – potrzeba ta jest bardzo ważnym czynnikiem motywującym nas do działania. Osoby o większej potrzebie przynależności spędzają więcej czasu na korzystaniu z Facebooka i Twittera. W ten sposób starają się zaspokoić swoją potrzebę bycia uznanym i akceptowanym przez innych ludzi. 

• Potrzeba zaistnienia – korzystając z mediów społecznościowych, nie sposób nie zauważyć, że wiele osób odczuwa potrzebę dzielenia się różnymi, często dość nieistotnymi, momentami ze swojego życia. Odpowiada za to potrzeba zaistnienia. Badania wzorów konwersacji wykazują, że mniej więcej 40-60% naszych wypowiedzi dotyczy nas samych. Jeśli jednak przyjrzymy się komunikacji za pośrednictwem mediów społecznościowych, dostrzeżemy, że ten odsetek znacznie się zwiększa. Badanie analizujące treści na Twitterze wykazało, że niemal dwa razy częściej dotyczą one osoby autora niż wyrażają myśli czy stwierdzenia na inne tematy. Kiedy mówimy o sobie i wyrażamy siebie, zostaje aktywowany nasz układ nagrody. 

Dzięki mediom społecznościowym młodzież może również zaspokoić swoją potrzebę niezależności, budowania własnej tożsamości i potrzebę odłączenia się od rodziny. Wszystkie te procesy mają duże znaczenie dla dobrego rozwoju dziecka. 

Dlaczego moje dziecko nieustannie korzysta z komunikatorów?

 

Mimo opisanych pozytywów wielu rodziców wyraża zaniepokojenie faktem, że ich dzieci tak wiele czasu spędzają na korzystaniu z mediów społecznościowych i komunikatorów. Wiele z nich niemal nieustannie aktualizuje swoje profile na kilku platformach jednocześnie. Rodzice odbierają to jako marnowanie czasu oraz narażanie się na ryzyko uzależnienia i zetknięcia z nieodpowiednimi treściami. Warto jednak uświadomić sobie, że młodzi ludzie robią to głównie po to, aby podtrzymać swoje relacje z rówieśnikami. 

Kiedy media społecznościowe i komunikatory nie istniały, młodzi ludzie również koncentrowali się przede wszystkim na relacjach z rówieśnikami – to im poświęcali swoje wpisy w pamiętnikach i to oni zajmowali ich myśli. Różnica jest taka, że kiedy nie mieli możliwości kontaktu twarzą w twarz, byli od siebie odcięci. Natomiast dziś niezależnie, gdzie jesteśmy i co robimy, odczuwamy presję utrzymywania kontaktu, ponieważ mamy możliwość komunikowania się przez całą dobę. Niesie to ze sobą pewne zagrożenia, jak np. poczucie przytłoczenia, jednak warto wiedzieć, że zdecydowana większość młodych ludzi korzysta tak intensywnie z komunikatorów i mediów społecznościowych po to, by wzbogacać swoje rzeczywiste relacje, a nie uciekać od nich do świata online. Ich sposób używania urządzeń ekranowych nie prowadzi więc do unikania bezpośrednich relacji. Co więcej, badania dowodzą, że młodzi ludzie poruszają w trakcie tych internetowych rozmów tematy typowe dla swojego wieku i etapu życia. Oznacza to, że w rozmach online występują podobne wzorce, jak w rozmowach w świecie rzeczywistym. Ponadto nastolatki, korzystając z mediów społecznościowych i komunikatorów internetowych, mają możliwość trenowania umiejętności przydatnych w świecie rzeczywistym, np. tworzenia grup, networkingu czy dobrej komunikacji.

Ciemne strony

 

Młodzi ludzie z reguły skoncentrowani są na popularności i relacjach towarzyskich. Media społecznościowe stają się więc dla nich narzędziem pozwalającym „zmierzyć” to, jak bardzo są lubiani i znani. Możliwość bycia dostrzeżonymi wywołuje w nich ekscytację. Dodatkowo publiczność, jaką posiadają, może im towarzyszyć niemal na każdym kroku, siedem dni w tygodniu, przez cały dzień i noc. Czy tak duża koncentracja na pozostawaniu ze swoimi odbiorcami w kontakcie może odbić się negatywnie na rozwoju młodych ludzi? Część z nich rzeczywiście może cierpieć w wyniku tak dużej presji i zmęczenia, płynących z intensywnego eksponowania swojej osoby. 

Autoprezentacja i porównania społeczne to mechanizmy psychologiczne, które towarzyszyły człowiekowi na długo przed tym, zanim pojawiły się media społecznościowe. Teraz jednak nie porównujemy się już z grupą osób, które spotykamy na co dzień, ale niemal z całym światem. 

Autoprezentacja to podejmowane przez nas próby kontrolowania wrażenia, jakie wywieramy na innych. Tworząc swój wizerunek w internecie, możemy czynnie nim zarządzać. I zwykle robimy to tak, by wywrzeć na innych jak najlepsze wrażenie. Jak pisze Yalda T. Uhls: To to samo, co strojenie się i podkreślanie swoich najlepszych cech – media społecznościowe to wieczna pierwsza randka. Z drugiej strony, jeśli zbyt dużo czasu poświęcasz na „występy”, ryzykujesz, że przestaniesz „istnieć”. Nie tylko dlatego, że będziesz nieobecny we własnym życiu, ale również z powodu tworzenia obrazu, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. 

Porównania społeczne mają służyć lepszemu zrozumieniu własnej postawy i działań. Samoocena jest niekompletna i subiektywna. Obrazy płynące z zewnątrz mówią nam natomiast o tym, co jest akceptowalne społecznie, a co warto zmienić. Jednak dokonywanie porównań społecznych na zbyt dużą skalę może spowodować zatracenie autentyczności. Tzw. porównania w górę, choć czasem prowadzą do pozytywnych zmian, często obniżają naszą samoocenę. Dorośli najczęściej rozumieją, że płynące z internetu przekazy prezentujące idealny wygląd i perfekcyjną rzeczywistość są wykreowane na potrzeby zyskania popularności, jednak młodzi ludzie nie wykazują się zwykle tego rodzaju sceptycyzmem i dystansem. 

Porównania społeczne i autoprezentacja to mechanizmy, które nabierają ogromnego znaczenia w okresie dojrzewania. Korzystając z mediów społecznościowych, nastolatek stara się więc robić, co w jego mocy, aby publiczne wskaźniki pokazywały, że jest lubiany, znany i podziwiany. Młodzi ludzie wkładają wiele wysiłku w to, by znaleźć równowagę między kształtowaniem własnych cech osobowości a dopasowaniem się do innych. Presja rówieśnicza wywiera duży wpływ na proces szukania własnej osobowości, a w dobie mediów społecznościowych wpływ ten jest wielokrotnie większy.

Chęć imponowania rówieśnikom oraz presja społeczna mogą sprawić, że młody człowiek całą swoją uwagę skupi na najłatwiej dostrzegalnych wyznacznikach statusu, czyli na wyglądzie i dobrach materialnych. To skupienie na powierzchowności może wpłynąć negatywnie na rozwój jego autentycznej osobowości. Wpływ rówieśników może prowadzić również do tego, że młody człowiek będzie naśladował ich negatywne, ale pozornie świadczące o sile, władzy i popularności, zachowania. O ile ma to miejsce również w świecie rzeczywistym, to internet daje możliwość rozprzestrzeniania się „mody” na niewłaściwe postępowanie na bardzo dużą skalę. 

FOMO to kolejne zjawisko, o jakim należy wspomnieć, mówiąc o ciemnych stronach mediów społecznościowych i komunikatorów internetowych. Lęku przed tym, że omija je jakieś wydarzenie towarzyskie, doświadczały nastolatki jeszcze w czasach sprzed internetu. Kiedy dorastający człowiek wyjeżdżał na wakacje z rodziną, zastanawiał się, ile razy w tym czasie spotkają się jego koledzy i czy po powrocie nie okaże się, że „wypadł z obiegu”, podczas gdy inni zacieśnili więzy, doświadczając wspólnie przygód, imprezując, bawiąc się. Jednak w czasach, gdy mamy możliwość niemal nieustannie podglądać innych ludzi, ten niepokój nastolatków przybiera na sile. Mogą oni obserwować swoich znajomych, wybierających się wspólnie na imprezę, do klubu czy na festiwal. Badania pokazują, że szczególnie podatne na tego rodzaju presję są dziewczęta. Warto mieć to zagrożenie na uwadze, ponieważ FOMO może przybrać kształt obsesyjnego, utrudniającego życie lęku. 

Jak wesprzeć dorastające dziecko?

 

Z dużym prawdopodobieństwem nasze dzieci prędzej czy później będą miały stały kontakt z mediami społecznościowymi i komunikatorami. Zamiast więc zamartwiać się zagrożeniami płynącymi z ich używania, lepiej zwiększać swoją wiedzę na temat sposobów wspierania dzieci w korzystaniu z nich w bezpieczny sposób. Oto, jak można to robić:

• Warto zacząć od wypracowania własnej, racjonalnej postawy względem internetowych społeczności. Media społecznościowe i komunikatory wykorzystywane w zdrowy sposób nie muszą szkodzić dziecku.

• Dobrze jest obserwować, aby w porę zauważyć ewentualny negatywny wpływ mediów społecznościowych. Jednym z takich objawów są nierealistyczne wyobrażenia dziecka na temat tego, jak wygląda życie jego rówieśników. Warto otwarcie rozmawiać z dzieckiem o ujemnych stronach korzystania z mediów społecznościowych, jak np. FOMO czy nadmierny konsumpcjonizm. 

• Istotne jest to, by samemu stanowić dla dziecka dobry przykład i nie upubliczniać w mediach społecznościowych całego życia prywatnego. Należy również zachować dużą rozwagę w sferze publikowania zdjęć swoich dzieci. 

• Dobrze jest zapoznać się z regulaminami portali, z których chce korzystać dziecko. Większość z nich umożliwia zakładanie profili osobom powyżej 13. roku życia. 

• Korzystanie przez dorastające dzieci z nowych mediów musi mieć jasno określone ramy. Postarajcie się więc wypracować zasady na drodze rozmów i negocjacji – takie zasady są chętniej przyjmowane. Mówiąc dziecku o regułach, które nie podlegają negocjacji, zawsze tłumaczmy, dlaczego są one tak ważne.

• Rodzice powinni sprawować kontrolę nad tym, do jakich treści dziecko ma dostęp i jakie treści samo udostępnia. To również powinno być jasno określone. 

• Warto rozmawiać z dzieckiem o cyfrowym śladzie. Wszystko, co jest udostępniane online, pozostawia po sobie ślad i podlega rozpowszechnianiu, co może mieć najróżniejsze konsekwencje. Pomijając to, że narażamy się na hejt bądź problemy związane z tym, że udostępnione przez nas treści kogoś zranią, warto wiedzieć, że w obecnych czasach pracodawcy coraz częściej wykorzystują cyfrowy ślad, aby sprawdzić kandydatów przed zatrudnieniem. Warto przytaczać często publikowane w mediach informacje, jakie konsekwencje może mieć fakt, że wszystko, co publikujemy w sieci, można skopiować i przekazać dalej.

 

W okresie dorastania mózg człowieka przechodzi swoistą reorganizację. Większa chęć podejmowania ryzyka, aktywne poszukiwanie doznań czy duża potrzeba przynależności do grupy rówieśniczej mają swoje uzasadnienie w zmianach zachodzących w mózgu młodego człowieka. Potrzeby te wpływają na to, w jaki sposób korzysta on z mediów społecznościowych i komunikatorów. Ważne, aby wspierać jego rozwój poprzez umożliwianie mu różnorodnych doświadczeń poznawczych i społecznych. 

 

Bibliografia:

Uhls Y.T., Cyfrowi rodzice. Dzieci w sieci. Jak być czujnym, a nie przeczulonym, Kraków 2016.