Uzależnienia osób z niepełnosprawnościami – brak systemu wsparcia
Beata Dązbłaż
Osoby z niepełnosprawnościami uzależniają się tak samo jak inni – z tych samych powodów i w taki sam sposób – od alkoholu, leków, narkotyków. Nie mają tylko takich samych możliwości leczenia ze względu na bariery. A to podwójne wykluczenie. Gdy ktoś już zdecyduje się, czasami po latach, że chce wyjść z uzależnienia i tak nie może tego zrobić. Nie ma bowiem migających terapeutów albo placówki prowadzące terapię są niedostępne architektonicznie. Co więcej, niepełnosprawność może być dodatkowym czynnikiem prowadzącym do uzależnienia, ale jaka jest skala zjawiska? Tego nie wiemy, bo brakuje badań i statystyk.
Nie wiadomo, ile osób z niepełnosprawnościami w Polsce jest uzależnionych od alkoholu czy środków psychoaktywnych. Nigdy dotąd nie przeprowadzono całościowych badań, aby zebrać takie dane. Jedynie szczątkowe badania czy ankiety oraz praktyka i doświadczenie osób pracujących w placówkach dla osób z niepełnosprawnościami wskazują, że problem uzależnień nie omija tej grupy. Wielu z nich wskazuje, że niepełnosprawność może być dodatkowym czynnikiem, który stanowi ryzyko uzależnienia, choć nie mamy twardych danych potwierdzających taką tezę. Inne przyczyny uzależnień są demokratyczne, takie same dla wszystkich – m.in. stres, problemy życiowe, bezrobocie, samotność, depresja.
Osoby z niepełnosprawnością piją w domu
W 2017 roku na zlecenie Miasta Gdańsk dr Maciej Brosz z Zakładu Socjologii Sportu i Zdrowia Uniwersytetu Gdańskiego przeprowadził badanie socjologiczne wśród mieszkańców Gdańska dotyczące spożywania alkoholu i innych substancji psychoaktywnych oraz codziennych relacji społecznych. Jedną z badanych grup były osoby z różnymi niepełnosprawnościami (250 osób, w tym 101 osób z niepełnosprawnością intelektualną). W tej grupie jedna trzecia badanych w ogóle nie pije alkoholu. Ponad połowa sięgnęła po alkohol w ciągu ostatnich 12 miesięcy kilka razy (58,4 proc.), a regularnie po alkohol sięgał blisko co dziesiąty odpowiadający (9,6 proc.). Wśród osób z niepełnosprawnością intelektualną odsetki te wyniosły odpowiednio: 46,5 proc. dla osób w ogóle niepijących, 50,5 proc. – kilkakrotnie w ciągu roku i 3,0% – regularnie. Miejscem, w którym osoby z niepełnosprawnością najczęściej spożywają alkohol, jest dom. Ogółem odsetek wskazań wyniósł 61,3 proc., a wśród osób z niepełnosprawnością intelektualną – 71,9 proc. – czytamy w raporcie z badań. Osoby z niepełnosprawnościami najczęściej sięgają po piwo i wino, rzadziej po mocniejsze alkohole. Po leki uspokajające lub nasenne respondenci sięgali częściej w porównaniu do wyników ogólnomiejskich z 2015 roku. Wśród osób z niepełnosprawnościami było to 31,8 proc., a z niepełnosprawnością intelektualną – 40 proc. Po leki wydawane bez recepty, zażywane w celu odurzenia, poprawy samopoczucia lub zwiększenia aktywności, sięgało w ciągu ostatnich 12 miesięcy 10,4 proc. osób z niepełnosprawnościami i 10,9 proc. z niepełnosprawnością intelektualną. Wyniki były wyższe od zarejestrowanego wśród wszystkich gdańszczan (3,8) w 2015 roku. Do używania marihuany w ciągu ostatnich 12 miesięcy przyznało się 5,6 proc. osób z niepełnosprawnością i 3,2 proc. z niepełnosprawnością intelektualną. Równocześnie badani nie potrafili wskazać instytucji, które pomagają osobom nadużywającym alkoholu czy narkotyków.
Julita Pełszyk w swoim badaniu „Uzależnienia osób z niepełnosprawnością na tle innych problemów życiowych – perspektywa terapeutów” („Niepełnosprawność. Dyskursy pedagogiki specjalnej” nr 12/2013) uwzględniła opinie pracowników warsztatu terapii zajęciowej, którzy pracują z osobami z niepełnosprawnością intelektualną. W większości twierdzą oni, że to grupa bardziej podatna na uzależnienia, m.in. z powodu braku akceptacji przez zdrowych rówieśników oraz uległości i łatwowierności.
– Niepełnosprawność tworzy specyficzną sytuację stresową, w której wytwarzane są mechanizmy obronne, a używki są tutaj bardzo pomocne. Niepełnosprawni, szukając akceptacji, często zgadzają się na spożywanie używek, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji zdrowotnych, nie rozumiejąc mechanizmów picia, co w konsekwencji prowadzi do uzależnienia – mówi biorąca udział w badaniu ekspertka, terapeutka pracująca na oddziale leczenia uzależnień w szpitalu psychiatrycznym. W swojej praktyce zawodowej spotkała się z osobami z niepełnosprawnością intelektualną z uzależnieniem od alkoholu, leków psychotropowych i narkotyków.
– Osoby niepełnosprawne intelektualnie nie wiedzą, że ich picie prowadzi do uzależnienia albo nie przyznają się do picia. Twierdzą, że picie piwa codziennie to żaden problem. Argumentują to tym, nieracjonalnie oczywiście, że piwo to nie alkohol – mówi z kolei pracownica WTZ. Na dwudziestu uczestników trzy osoby przyznały się do częstego picia alkoholu, jedna zażywała narkotyki, dwie osoby były uzależnione od przyjmowania leków. – Przeprowadzone badania wskazują na nietypowe uzależnienia osób z niepełnosprawnością intelektualną z badanej placówki. Owe „nietypowe” uzależnienia to np. uzależnienie od jedzenia. Jak tłumaczą terapeuci, może to być powiązane z przyjmowanymi lekami.
– Muszą mieć wydzielane porcje, gdyż mogliby jeść bezustannie, co prowadziłoby do chorobliwej otyłości. Oni nie są w stanie nad tym panować, niektórzy nawet potrafią jeść, jeżeli się ich nie kontroluje, aż zwymiotują. W tej grupie występuje też uzależnienie od internetu, telewizora (oglądanie bajek); uzależnienie od innych osób (w szczególności córki od matek); kompulsywne jedzenie słodyczy – podaje Julita Pełszyk.
Niepełnosprawność pomaga w uzależnieniu?
Adam Nyk, specjalista terapii uzależnień, kierownik Poradni Profilaktyki, Leczenia i Terapii Uzależnień w Warszawie – Hoża 57 Stowarzyszenia MONAR, nie sądzi, by niepełnosprawność jakoś szczególnie predysponowała do uzależnienia.
– Substancje zmieniające świadomość są środkami bardzo demokratycznymi i mogą dotknąć każdego. Robotnik może się uzależnić i biskup może się uzależnić, tak więc dla mnie niepełnosprawność jako taka nie jest czymś, co predestynuje nas bardziej. W biologicznym uzależnieniu na pewno różnicy nie ma – mówi. Ale zwraca uwagę na pewien pogląd społeczny, który daje przyzwolenie np. na picie osoby z niepełnosprawnością:
– No jest chłopina na wózku, nie ma nogi, no niech się napije. Co mu zostało? Społecznie osoba z niepełnosprawnością często jest postrzegana jako ta biedna, pokrzywdzona, w gorszej sytuacji – mówi Adam Nyk. A wie co mówi, bo sam porusza się na wózku i niejednokrotnie zdarzyło mu się być odbiorcą niechcianej pomocy, bo ktoś założył, że skoro na wózku, na pewno potrzebuje chleba, który ktoś wciskał mu na siłę pod piekarnią, albo żółtego sera wyciągniętego przez seniorkę z torebki. Jest też druga strona problemu.
– Znam sytuację, że osoba z niepełnosprawnością, akurat ruchową, miała łatwiejszy dostęp do leków, bo mogła je zdobyć bez trudu od swoich lekarzy. A wykorzystywała je sama do celów narkotycznych, dzieląc się jeszcze z innymi – zaznacza terapeuta. Wskazuje, że łatwiej uzależniają się ludzie, którzy mają bardzo dużą wrażliwość emocjonalną na różne trudne sytuacje życiowe, choć broni się przed uproszczeniem, że każdy wrażliwy człowiek to uzależniony.
– Uzależnienie jest pewnego rodzaju odbiciem tego, że w jakiejś sferze naszych emocji są rzeczy, z którymi gorzej sobie radzimy. Nie udało nam się znaleźć innych sposobów na poradzenie sobie z tym, tylko wybraliśmy środek, który nas w jakiś sposób znieczulił, w naszym poczuciu otworzył horyzonty, dodał nam energii i nas zobojętnił. I pewnie na początku sięgamy po niego, ponieważ przynosi tak zwaną ulgę, ale potem okazuje się, że nasz organizm nie jest w stanie bez tej substancji funkcjonować i pojawia się uzależnienie – tłumaczy terapeuta.
Niepełnosprawność – argument do picia
– Na ile moja niepełnosprawność pomagała w rozwoju alkoholizmu? I jak pomagała potem w wychodzeniu, w leczeniu, trzeźwieniu? Tak naprawdę nie zastanawiałam się nad tym, nie „rozkminiałam” tego aspektu. Jeśli już, to myślę, że miałam darmowy argument do picia, do rozczulania się nad sobą, do poczucia krzywdy, samotności i cuda na kiju! Powód miałam zawsze pod ręką – dzieli się swoim doświadczeniem uczestniczka Wspólnoty Anonimowych Alkoholików (AA) w wydaniu specjalnym biuletynu Regionu AA Mazowsze „Mityng”, poświęconemu właśnie osobom z niepełnosprawnościami.
– Drugim ważnym wydarzeniem w moim życiu było zdiagnozowanie w szkole podstawowej wrodzonej, postępującej wady słuchu. Wyjaśniły się pewne sprawy, które zauważyłem w relacjach z ludźmi. A schemat okazał się dość prosty. Jak ktoś nie słyszy lub prosi o powtórzenie, to znaczy, że nie rozumie; jak nie rozumie, to głupi. Okazało się z czasem, że nie należę ani do świata słyszących, ani do świata głuchych (no bo jednak coś tam mówię i słyszę). Byłem jakby zawieszony między światami, całe życie w korytarzu. Te dwie sprawy i pewnie kilka innych połączyło się z tym pierwszym piwem i nagle olśnienie: znalazłem lek na moją samotność, na mój strach! – pisze inny uczestnik AA.
Sytuacje są różne, bywa i tak, że niepełnosprawność pojawia się już w trakcie uzależnienia, niekiedy w jego efekcie bądź niezależnie.
Wsparcie i leczenie z barierami
W ośrodku prowadzonym przez Adama Nyka osoby z niepełnosprawnościami pojawiają się, ale nie jest to masowe zjawisko. Akurat do tej placówki np. osoby na wózku dostaną się bez problemu, bo jest ona dostosowana architektonicznie. Ale osoba głucha już nie będzie tam mogła skorzystać z pomocy, bo nie ma terapeuty, który posługiwałby się polskim językiem migowym (PJM). I to jest chyba większy problem – brak systemowej pomocy pozbawionej barier, finansowanej przez państwo dla osób z różnymi niepełnosprawnościami, które są uzależnione od alkoholu czy innych środków. Wsparcie jest tylko punktowe, oddolne, mocno zregionalizowane, niejednolite. Co prawda zmieniające się w ostatnich latach prawo nakazuje dostępność np. architektoniczną czy informacyjno-komunikacyjną instytucjom publicznym i dużo się zmienia pod tym względem. Jednak największy problem z dostępnością mają chyba wciąż osoby z niepełnosprawnością słuchu.
– Generalnie problem alkoholu i innych używek jest całkiem spory w środowisku osób głuchych, tym bardziej, że nie ma dla nich ani jednego dostosowanego ośrodka leczenia uzależnień. W Polsce przede wszystkim brakuje terapeutów i specjalistów komunikujących się biegle w PJM. Żaden ośrodek zamknięty nie zatrudnia takich specjalistów, a prowadzenie terapii przy udziale tłumacza mija się z celem. Jest kilku terapeutów migających, ale to kropla w morzu potrzeb, ponadto ośrodki kierujące osoby głuche nie mają gdzie kierować na leczenie, a terapia z osobami słyszącymi się nie sprawdza – mówi Krzysztof Kotyniewicz, prezes Zarządu Polskiego Związku Głuchych i dodaje:
– Jakiś czas temu jeden ze szpitali w Wielkopolsce nie przyjął na oddział uzależnień głuchego pacjenta, który tam się zgłosił jako pierwszy z tą niepełnosprawnością w historii szpitala. Jak tłumaczono, nie było tam terapeuty ze znajomością PJM. Z tą barierą podmioty próbują sobie radzić różnie. Jeden ze specjalistów psychoterapii uzależnień w publicznej poradni, z którym rozmawiamy, prowadzi obecnie terapię młodego niesłyszącego mężczyzny, ale tłumaczem na PJM jest matka chłopaka. W tym przypadku ma to także terapeutyczne działanie w tej relacji syn-matka.
Wspólnota AA od 2020 roku ma zespół ds. osób głuchych i słabosłyszących, aktywnie rozszerza wsparcie dla tej grupy osób, które zgodnie z filozofią ruchu, samofinansuje. Na stronie https://glusi-aa.pl/ można znaleźć informację o mityngach AA online tłumaczonych na PJM, ale też wiele innych materiałów w PJM, o samej wspólnocie, 12 Kroków, 12 Tradycji, historie osobiste.
– W tej chwili tłumaczonych na PJM mamy około 12 spotkań w miesiącu, ale szykujemy kolejne i myślę, że do końca roku będą to trzy spotkania w tygodniu. Przy spotkaniach online jest także transkrypcja. Gdy wychodziliśmy z tą ofertą do środowiska w ogóle nie była w nim znana idea Wspólnoty AA – mówi członkini Wspólnoty AA z zespołu ds. osób głuchych i słabosłyszących. Zespół ma też telefon, pod który mogą zadzwonić rodziny i bliscy uzależnionych osób głuchych (tel. 660 467 849) i często z tego korzystają.
– Ostatnio niesiemy też posłanie do osoby głuchej osadzonej w zakładzie karnym, do której przyjeżdżamy z tłumaczem PJM, żeby mogła skorzystać z mityngu – dodaje członkini Wspólnoty AA. Przyznaje, że są w niej osoby z różnymi niepełnosprawnościami, m.in. niewidome, z niepełnosprawnościami sensorycznymi, chorobami psychicznymi, ale też z niepełnosprawnością intelektualną czy ruchową.
– Stworzyliśmy na własne potrzeby przewodnik o tym, jak przyjmować te osoby na mityngach, staramy się o pętle indukcyjne w niektórych salach, gdzie odbywają się spotkania, coraz bardziej rozwijamy się w kierunku dostępności, aby nie były one wykluczane – dodaje członkini AA. Podkreśla, że z kontaktów z uzależnionymi osobami głuchymi wynika, że w niczym się nie różnią, jeśli chodzi o uzależnienie, od osób sprawnych. Jedynie mają trudniej, by uzyskać wsparcie i pomoc w wychodzeniu z nałogu.
Z badania dr. Macieja Brosza wynika, że w ocenie specjalistów pracujących z osobami z niepełnosprawnościami działania profilaktyczne i terapeutyczne dla osób z niepełnosprawnością nie są rozwinięte, a ich podjęcie zostało określone przez respondentów jako trudne. Specjaliści nie potrafili wskazać żadnych ofert pomocy uzależnionym osobom z niepełnosprawnościami. Nie znali placówek terapeutycznych dla nich. Zdaniem respondentów psychologowie za mało rozmawiają z osobami z niepełnosprawnościami. Akcentowano jednocześnie fakt, iż ciężar codziennej pracy z osobą z niepełnosprawnością spoczywa na rodzicach. Osoba niepełnosprawna nie jest w stanie udać się samodzielnie do instytucji i poprosić o pomoc, ponieważ często nie jest w stanie zaobserwować u siebie problemu z alkoholem. W przeciążonym obowiązkami środowisku rodzinnym może dochodzić do maskowania faktycznego problemu uzależnienia i współuzależnienia – czytamy w raporcie. Miasto Gdańsk w efekcie przeprowadzonego badania realizuje program „Zapewnienie pomocy psychologicznej i terapeutycznej osobom niepełnosprawnym intelektualnie, u których występują problemy związane z używaniem substancji psychoaktywnych oraz zapewnienie wsparcia rodzicom i opiekunom”. W latach 2021-2024 skorzystało z programu 150 osób, jest realizowany także w tym roku.
- W naszej opinii istnieje potrzeba tworzenia i utrzymywania oferty dla osób niepełnosprawnych intelektualnie, nadużywających alkoholu oraz dla członków ich rodzin. W środowisku rodzinnym osoby niepełnosprawnej intelektualnie często dochodzi do sytuacji wzajemnego, „piętrowego” uzależnienia. Środowisko rodzinne ma kluczowe znaczenie dla formowania prawidłowych postaw towarzyszących konsumpcji alkoholu. Badania pokazały, że osoby niepełnosprawne intelektualnie najczęściej sięgają po alkohol w domu oraz w towarzystwie najbliższej rodziny – mówi Małgorzata Wrzesińska, główna specjalistka w Referacie Profilaktyki Zdrowotnej Wydziału Rozwoju Społecznego w Urzędzie Miasta Gdańsk.